wtorek, 20 stycznia 2015

Recenzja #142 "Jedyna"

Tytuł: Jedyna
Oryginalny tytuł: The One
Seria: Selekcja
Autor: Kiera Cass
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 320

W pałacu zostały już tylko  cztery dziewczęta. Rozpoczyna się walka o serce Maxona i koronę, jednak wybór księcia jest niemal jasny. Za każdym razem jednak coś staje na drodze zakochanym, tak jakby cały świat był przeciwko nim. Okazuje się jednak, że za pośrednictwem Americii mogą zmienić się losy Illei - czy to jednak wystarczy, by przekonać Maxona do podjęcia tego ostatniego, ważnego kroku?
  





  Nie oszukujmy się - czy jest ktoś, kto nie podejrzewa, jakie będzie zakończenie? Pomimo tego zdecydowałam się na przeczytanie tej części serii o losach biednej dziewczyny, która znalazła się nagle w świecie przepychu. Baśniowo brzmi? Cóż, bo i powieść wydaje się być utrzymana w baśniowym charakterze. 

  Bohaterka... Jeden, ogromny minus całej książki. Niezdecydowana dziewczyna, która boi się powiedzieć Maxonowi dwa magiczne słowa, jest zastraszana przez króla, a równocześnie nie boi się wystąpić przeciwko jego woli i walczy o sprawiedliwość. Wydaje się być bardzo naiwna, a w towarzystwie księcia staje się to tak słodziutkie, że aż można dostać mdłości - a przynajmniej wywrócić oczami i jak najszybciej przebrnąć przez wspólne fragmenty. 

  Zarówno Maxon, jak i America mieli swoje "opcje zapasowe" - strasznie dezorientująca rzecz, gdy na jednej stronie czytamy, jak to bardzo się kochają, a na kolejnej mają rozterki dotyczące ich związku, czy też całują się z innymi...

  Akcja opiera się głównie na wyborze tytułowej Jedynej - wydawałoby się, że książę jest zdecydowany, ale NIE! Zbyt łatwo by było... Na całą książkę akcja przyspieszała jedynie kilka razy, szczególnie gdy wkraczali rebelianci. Zakończenie okazało się świetne, nieco szokujące (musiało zabawnie wyglądać, gdy w autobusie zbierałam szczękę z podłogi...). Jednak poza tym słychać było jedynie świergotanie zakochanych i przyjaciół.

  Język jest bardzo prosty, powieść niewymagająca. Mimo wszystkich jej wad czyta się ją przyjemnie (co było dla mnie zaskoczeniem) i szybko, jest dobra dla odstresowania po ciężkim dniu. Nie zmieni ona Waszego życia, ale myślę, że przeczytać nie zaszkodzi. 5.5/10 

|Rywalki|Elita|JEDYNA|


7 komentarzy:

  1. Pożyczyłam raz "Elitę" myśląc, że to pierwszy tom XD
    Na razie sobie odpuszczam, bo i tak nie znalazłam w bibliotece "Rywalek", poza tym mam dużo książek z własnej półki do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam zamiar w kpńcu w tym roku przeczytać serię :) Mam nadzieję ze mi się uda :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tą serię :-) Nie dlatego, że jest wielką literaturą, pełną złotych myśli i niezwykłych monumentalnych przeżyć. Kompletnie nie, bo nic takiego w niej nie ma. Ale czyta się ją tak dobrze i jest tak słodka i odmóżdżająca, ze osobiście nie mogę się jej oprzeć :-P Już nie mogę się doczekać aż poznam ten tom, a potem następny i jeszcze jeden- ile ich tam będzie ;-)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Rywalki były najlepsze z całej serii, bardzo się fajnie zapowiadały i autorka mogła lepiej poprowadzić tę historię :) Niemniej jednak zakończenie okazało się bardzo ciekawe. Dla mnie Jedyna plasuje się tak pośrodku, jeśli chodzi o "ranking fajności" w tej serii.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam i uważam, że to miła lektura, ale nie jakaś ambitna i faktycznie, życia nie zmienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mimo wszystko chciałabym poznać tę serię, wydaje się idealna na relaks. :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja. Słowa nie zawsze chcą płynąć tak, jakbym sobie tego życzyła, ale blokadę łatwiej przełamać wiedząc, że ktoś po drugiej stronie ekranu przeczyta tych kilka zdań.

Staram się odwiedzać blogi komentujących, jednak wybaczcie, jeśli zdarzy mi się nie zajrzeć do Was. Będę nadrabiać moje zaległości - nie krępujcie się zatem linkować do siebie :)