poniedziałek, 10 lutego 2014

Recenzja #92 "Jutro 3. W objęciach chłodu"

Tytuł: Jutro 3. W objęciach chłodu.
Oryginalny tytuł: Tomorrow: The Third Day, The Frost
Seria: Jutro
Autor: John Marsden 
Wydawnictwo: Znak Litera Nova
Ilość stron: 256
Wysokość: 2 cm













  Australia wciąż jest okupowana, Ellie wraz z przyjaciółmi nadal się ukrywają. Nie widzą zbyt wielkich nadziei na dalsze normalne życie. Znów wkraczają jednak do akcji, by dać się wrogowi we znaki - tym razem jednak nie wszystko idzie zgodnie z planem, a cała szóstka wpada w tarapaty większe, niż kiedykolwiek.

  Mniej więcej o tym właśnie jest trzecia część "Jutra" - mniej więcej, gdyż gdybym się trochę bardziej rozpisała, mogłabym zacząć spoilerować. Pamiętacie mój stosunek do poprzednich części? Obie wypadły nieco blado na tle innych powieści. Ja jednak jestem uparta i prę dalej - a nuż ominęłoby mnie coś ciekawego? I w ten oto sposób w moich rękach znalazł się kolejny tom serii.

  W trakcie akcji nie da się zauważyć większych zmian w bohaterach - możliwe jest to tylko gdy spojrzy się z perspektywy poprzednich części. Wtedy zmiana jest zauważalna niemal od razu. Każdy z nich przeszedł całkowitą metamorfozę, widać, że trwająca wojna ich zmieniła, niekoniecznie na lepsze, co nie jest wadą książki - po prostu ujawniły się negatywne (choć oczywiście nie tylko) cechy bohaterów. 

  Akcja to najsłabsze ogniwo książki - niestety, bo to jest w powieści najważniejsze. Dobre pół i trochę, może ze trzy czwarte książki, męczyłam i męczyłam, a końca nie było widać. Przyznam, że miałam myśli o odłożeniu tej książki na bok, ale dzielnie się trzymałam... I dobrze. Ostatnia część książki, gdy już wszystko chyliło się ku zakończeniu, wprawiła mnie w osłupienie - było tam wszystko, czego szukałam w dwóch i pół tomach: zaskoczenie, niebezpieczeństwo, ale takie, które poczułam niemal na własnej skórze, strach o bohaterów, momenty smutku. To, czego mi tak brakowało, otrzymałam z nawiązką. Jeden minus - niestety działo się to już przy końcu...

  Język, którym posługuje się autor, nie wyróżnia się niczym specjalnym. Jest na dobrym poziomie i nie można nic zarzucić. W ostatnim stadium napięcie budowane było odpowiednio, ale za to przez dużą część książki nie widziałam nic, co mogłoby mnie zatrzymać przy niej na dłużej oprócz mojego uporu. 

  Książkę ratuje to cudowne zakończenie, o którym wciąż myślę. Gdyby nie ono, nigdy czwarta część nie zagościłaby na mojej półce - a tak to już zagrzała sobie na niej miejsce. Niemniej ocena to tylko (lub aż) 6/10 

|Jutro|W pułapce nocy|W objęciach chłodu|Przyjaciele mroku|Gorączka|Cienie|Po drugiej stronie świtu|

 __________________________________________________ 
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


____________________________________________

Pamiętacie jeszcze moje faszerowanie Was baletem? Powracam do tego :) Tym razem...
Svetlana Zakharova i Roberto Bolle w (znowu :)) "Jeziorze łabędzim". Uwielbiam tę parę chyba bardziej niż Nuriejewa i Fonteyn...




17 komentarzy:

  1. Tyle się naoglądałam tego "Jutra" Na lubimyczytac.pl do sprzedania, że musiałam przeczytać tą recenzję i spr o czym jest książka - chociaż 3 tom nic mi nie mówi :D musiałabym chyba przeczytać od początku o co kaman.

    OdpowiedzUsuń
  2. Też nie byłam zachwycona. Od pierwszej do trzeciej części każda kolejna część jest coraz gorsza. Nie wiem, jak dalej bo nie odważyłam się przeczytać. Ale chyba chcę już zakończyć spotkanie z tą serią.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pierwszą część od kilku miesięcy, muszę w końcu ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mi się bardzo podobała ta seria, choć niektóre tomy były trochę słabsze.

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałam 2 pierwsze tomy ale mam plan sięgnąć po 3 :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam jeszcze "Jutra", ale coraz bardziej mnie intryguje ten cykl. Może kiedyś znajdę czas na zapoznanie się z nim :)
    Jestem pod ogromnym wrażeniem tancerzy, których tu pokazałaś. Zwłaszcza balleriny! Nie mogłam oderwać wzroku. Pięknie! Ty interesujesz się baletem, ja operą (śpiewam przy okazji). Miła jest świadomość, że ktoś tu w blogosferze lubi sztukę "klasyczną" :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo lubię tą serię. Niektóre tomy są trochę gorsze, ale i tak trzymają poziom. Czytaj dalej, bo naprawdę warto :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze do tej serii nie dotarłam, ale z przyjemnością zrobię to w najbliższej przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie dobrałam się jak na razie nawet do pierwszej części. Zawsze jak idę do biblioteki z zamiarem wypożyczenia to własnie tej pierwszej nie ma

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę wreszcie sięgnąć po tę serię

    OdpowiedzUsuń
  11. Leży u mnie , ale nie jestem do niej przekonana .. Może kiedyś wreszcie przeczytam ;)

    http://czytaniemoimhobby.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że trochę tak słabo wyszło ;)
    Cała seria jest na mojej liście : do przeczytania! Jestem jej bardzo, bardzo ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Widzę, że nie tylko ja jestem pod wpływem uroku baletu... Jutro czytałam, ale po drugiej części znudziła mi się ta seria. Raczej nie wrócę do niej.

    OdpowiedzUsuń
  14. Słyszałam o tej serii bardzo dużo, rożnych opinii, wiec jeszcze się zastanowię czy chce czytać.

    http://po-uszy-w-ksiazkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Słyszałam wiele pozytywnych opinii o tej serii, ale sama jeszcze nie miałam okazji się z nią zapoznać. Zastanawiam się czy warto skoro z czasem robi się coraz gorzej?

    OdpowiedzUsuń
  16. O serii słyszałam i czytałam wiele opinii - od negatywnych po pozytywne. Bardzo obawiam się tej nużącej akcji...

    OdpowiedzUsuń
  17. Jakoś niespecjalnie mnie ciągnie do tej serii.

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja. Słowa nie zawsze chcą płynąć tak, jakbym sobie tego życzyła, ale blokadę łatwiej przełamać wiedząc, że ktoś po drugiej stronie ekranu przeczyta tych kilka zdań.

Staram się odwiedzać blogi komentujących, jednak wybaczcie, jeśli zdarzy mi się nie zajrzeć do Was. Będę nadrabiać moje zaległości - nie krępujcie się zatem linkować do siebie :)