
Parker po tragicznym wypadku milknie. Od dawna nie wypowiedział ani słowa, komunikując się ze światem poprzez dzienniki. Te jednak służą mu również do oddawania się swojej pasji - pisarstwu. Oprócz tego, jego ulubionym zajęciem jest przebywanie w hotelach i okradanie ich gości. W ten sposób poznaje tajemniczą dziewczynę z srebrnymi włosami. Jej zachowanie przykuwa jego uwagę - Zelda zdaje się nie przywiązywać uwagi do zaginionego pliku banknotów. Zamiast tego dziewczyna decyduje się pomóc Parkerowi otworzyć się na świat, choćby miałaby to być ostatnia rzecz, jaką zrobi w życiu. W życiu, które było dłuższe, niż na to wygląda, i które powoli zbliża się do końca.
Zacznę od bohaterów, którzy są mocną stroną powieści. Parker i Zelda są bardzo wyrazistymi postaciami. Są to osoby z charakterem, wyróżniające się na tle innych postaci. Wydali się mi również bardzo realni, poczułam do nich sympatię. Dodatkowo, autor nie ujawnia przed czytelnikiem od razu wszystkich tajemnic skrywanych przez Zeldę, a nawet gdy już karty zostają odkryte, pozostaje w niej nutka niejasności. Niemal do ostatnich stron nie wiadomo, czy można wierzyć w słowa dziewczyny.
Jeden ogromny plus, jeśli chodzi o akcję: właściwie do ostatnich słów powieści nie wiadomo, jaki finał będzie mieć ta historia, nadzieja nie opuszcza do samego końca. Jednak powieść to nie tylko punkt kulminacyjny. Opowieść o tej wyjątkowej parze nastolatków jest bardzo ciekawie poprowadzona, pokazuje ich znajomość pełną emocji i codziennych wyzwań. Nie jest to typowa historia o młodzieńczej miłości, autor miał na nią nieco bardziej oryginalny pomysł i dobrze go wykorzystał. Warto też wspomnieć o humorze, który dyskretnie przewijał się przez całą powieść.
Ciekawym zabiegiem było wtrącenie kilku opowiadań napisanych przez Parkera. Ich fabuła sama w sobie bardzo mi przypadła do gustu, a użycie ich jako wtrąceń do powieści urozmaiciło ją.
Jedyne, co przeszkadzało mi w powieści, to język. Z jednej strony dobrze odzwierciedlał ten używany przez młodzież, wydał mi się dość autentyczny, jednak z drugiej strony, mam wrażenie, że, poza kilkoma fragmentami, nie niósł ze sobą większej wartości artystycznej. Nie jestem fanką skrajności i wolę, gdy podczas lektury mowa potoczna nie przeważa. Nie zniechęciło mnie to jednak do lektury i mam nadzieję, że Was również to nie odstraszy, bo według mnie jest to powieść naprawdę warta uwagi. Mocno wciąga, a jej kolejne strony przewraca się w błyskawicznym tempie.
OCENA: ★★★★★★✰✰✰✰
Tytuł: Dzięki za tę podróż
Oryginalny tytuł: Thanks for the trouble
Seria: -
Autor: Tommy Wallach
Wydawnictwo: Bukowy las
272 strony
Przyznam, że mnie zaciekawiłaś. Jeśli będę miała okazję to na pewno przeczytam.
OdpowiedzUsuńTo książka dla mnie. Bardzo chętnie bym ją przeczytała. Lubię taką tematykę, a skoro Ciebie nieprzekonaną na początku przekonała to ja bym się pewnie zachwyciła.
OdpowiedzUsuńBrzmi dość intrygująco, choć podobnie jak Ty nie jestem fanką potocznego języka w książkach.
OdpowiedzUsuńNie słyszałam wcześniej o tej książce, ale sądzę że warto do niej zajrzeć :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi się tło tego bloga, takie vintage <3
OdpowiedzUsuńUwielbiam temat dzienników :D chyba sięgnę po tę książkę.
Za lekturą, jak dla mnie, najbardziej przemawiają te wyraziste postaci i to właśnie dla nich sięgnęłabym po pozycję ;)
OdpowiedzUsuń