sobota, 5 listopada 2016

Językowo: English Matters nr 61 i jego magiczne sztuczki


Choć English Matters nie jest magazynem typowo edukacyjnym, a treści dydaktyczne, mimo iż się pojawiają w każdym numerze, nie są głównym celem powstawania owej gazetki, redaktorzy w kolejnej już edycji zdecydowali się postawić na naukę nieco bardziej niż zwykle. Oprócz tego książkoholicy znajdą coś dla siebie, jako że w numerze znalazły się artykuł i wywiad dotyczący pewnych znanych literackich sław.

Po tych przydługawych zdaniach pragnę zaprezentować Wam najciekawsze, moim zdaniem, artykuły numeru!


1. Tom Hiddleston. Czy mówi Wam coś to nazwisko? Mi, choć nie widziałam zbyt wielu filmów z tym panem, obiło się ono o uszy i z ciekawością wysłuchałam artykułu o nim właśnie. Wysłuchałam, ponieważ, jak zwykle, EM oferuje niektóre teksty w formie nagrania, a ten był jednym z nich. 
Z artykułu można wywnioskować, że Hiddleston to barwna i utalentowana postać, co mam zamiar wkrótce zweryfikować oglądając coś z jego udziałem. 

 2. Tak się składa, że tym razem top 3 zajmują artykuły z pierwszego działu, czyli "People&Lifestyle". Nie przywiązujcie uwagi do numerków - kolejność losowa, nie mogłam się zdecydować który lepszy :)  Drugi z tekstów to wywiad z Catherine Reef, autorką biografii sióstr Bronte. Można się z niego dowiedzieć wielu ciekawostek z życia tych niezwykle znanych pisarek.
3. Jojo Moyes - nazwisko dosyć teraz chyba znane, a to za sprawą nie tylko książek, ale i ekranizacji, która nie tak dawno się pojawiła na ekranach kinowych. Bardzo ciekawy tekst, zdecydowanie wart przeczytania!
Jak widać w tytule, w magazynie pojawiły się "magiczne" sposoby mogące ocalić życie gdy mamy problem z prawidłowym wysławianiem się w języku angielskim. Omówione zostały co trudniejsze struktury i wyrażenia. Oprócz tego kilka stron poświęcono temu, co kobiety lubią najbardziej, czyli zakupom i temu, co oddając się szaleństwu może się przydać w rozmowie. Artykuł otrzymały również mylące się wyrażenia "needn't have done" oraz "didn't need to", w którym to zostały ładnie wyjaśnione wszelkie różnice między nimi. A, no i nie wolno zapomnieć o małej lekcji języka na bazie piosenki! A dla lubiących podróże - EM daje okazję przejechać się po najsłynniejszych autostradach, zbaczając na chwilę drogi wprost do Cambridge i Oxfordu. 

To z tych ciekawszych rzeczy, jakie możecie znaleźć w aktualnym wydaniu. Oczywiście, słowniczki, oprawa graficzna ciesząca oko i nagrania pozostają niezmiennym elementem EM. Numer uważam za niezwykle udany i, przez części językowe, bardzo przydatny. Jeśli Wasz angielski jest na poziomie komunikatywnym, myślę że warto zainwestować w taką formę dodatkowej nauki i rozwoju. 

8 komentarzy:

  1. O, nigdy nie słyszałam o tym magazynie. Brzmi ciekawie, chyba muszę się zainteresować ;) Teraz kiedy mam przerwę od styczności z angielskim przyda się coś, żeby nie zerwać tego do końca :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię czytać o tych magazynach :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sztuczki by się przydały... I nic poza tym :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cały czas mi jakoś nie po drodze z tymi magazynami niestety. Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. znam nazwisko Hiddleston, ale musiałam sprawdzić, jak wygląda :D

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz to motywacja. Słowa nie zawsze chcą płynąć tak, jakbym sobie tego życzyła, ale blokadę łatwiej przełamać wiedząc, że ktoś po drugiej stronie ekranu przeczyta tych kilka zdań.

Staram się odwiedzać blogi komentujących, jednak wybaczcie, jeśli zdarzy mi się nie zajrzeć do Was. Będę nadrabiać moje zaległości - nie krępujcie się zatem linkować do siebie :)