
Transmisje
propagandowe zmieniają ludzi w posłuszne owieczki. Dlatego też Vi zbuntowała
się i potajemnie zaprzestała ich słuchania. Dziewczyna lubi igrać z prawem,
buntowniczka, była aresztowana kilka razy. Kolejne zatrzymanie kończy się dla
niej wydaleniem z Dobrych Ziem w towarzystwie złego, Jaga, z którym zmuszona
była mieszkać w więzieniu. Mimo przeciwności zbliżają się do siebie, a łączy
ich walka o niezależny umysł.
Wielka
miłość po tygodniu. A może powinnam powiedzieć: technowielka tehchnomiłość po
technotygodniu? "Techno-" zostało przyłączone chyba do wszystkiego,
co możliwe, przy tworzeniu futurystycznych wynalazków. Jeden raz - dobra. Drugi
- niech będzie. Ale kolejnych pięćdziesiąt to lekka przesada. Wracając do wątku
miłosnego, bo to on mnie denerwował najmocniej zaraz po "techno-",
jest on mocno naciągany, po tygodniu mamy wielką miłość między niedopasowanymi
bohaterami, a gdzieniegdzie potajemnie wślizguje się były chłopak Vi.
Cudnie...
Bohaterka
jest płytka, drażniąca, dziecinna, denerwuje w niej wszystko, od zachowania po
sposób mówienia - bo to, oczywiście, ona jest narratorką powieści. Jag nie
budzi aż tak silnych morderczych chęci, choć nie powiem, że zawsze rozumiałam
jego działania. Cała reszta w sumie nie istniała - wszyscy wyblakli pod wpływem
beznadziejnych głównych bohaterów, nawet główny zły charakter.
Narracja
jest infantylna do kwadratu, prostota języka nie ułatwia lektury, a jedynie
drażni czytelnika. Pojawiają się liczne wtrącenia, jak gdyby bohaterka chciała
nawiązać z nami kontakt, jednak zabieg ten jest nietrafiony w tym przypadku...
Oprócz tego w niektórych momentach miałam wrażenie, że autorka naginała swój
pierwotny plan, wplatała jakieś bonusy w formie nowych zakazów czy praw ,
jednak tak, że wyglądało to jak dopisane na siłę, żeby tylko bardziej
uprzykrzyć życie bohaterce. Dodatkowo, akcja jest banalna, rzadko trzyma w
napięciu. Niektóre wydarzenia były opisane w tak chaotyczny sposób, że do teraz
nie wiem, co do końca się stało, zaś zachowania głównych bohaterów wydawały mi
się czasem irracjonalne i sztuczne, jakby autorka chciała dodać dramatyzmu, ale
zrobiła to nieumiejętnie i nieprzemyślanie.
Kończąc,
chcę Was przestrzec przed tą lekturą. Ja zmarnowałam na nią swój czas i trochę
tego żałuję. Jeśli macie ochotę przeczytać, robicie to na własną
odpowiedzialność, bo podejrzewam, że nic dobrego z tego nie wyniknie... Lepiej
sięgnąć po coś ciekawszego...
Ocena: ★★✰✰✰✰✰✰✰✰
Tytuł: Zawładnięci
Oryginalny
tytuł: Possession
Seria: -
Autor: Elana Johnson
Wydawnictwo:
Amber
320 stron
Wygląda na to, że wydawcy lubią umieszczać porównania do "Roku 1984" na okładkach słabych książek :) Właśnie dziś skończyłam pisać recenzję takiego jednego słabiactwa. Po twojej recenzji wnioskuję, że męczyłaś się z "Zawładniętymi" podobnie jak ja z "Globalią".
OdpowiedzUsuńNawet nie słyszałam o tej książce wcześniej. To porównywanie na okładkach to głośnych tytułów to okropnie tani chwyt marketingowy - takie budowanie dużych oczekiwań, które później są brutalnie niszczone. Dobrze, że przed nią ostrzegasz !
OdpowiedzUsuńNie ma to jak gniota porównywać do roku 1984 xD Cóż, nigdy nie miałam w rękach tej książki, ale wiem już, że po nią nie sięgnę, szkoda, że musiałaś męczyć się z tak irytującą bohaterką i narracją, ech, nawet fabuła tego czegoś nie uratowała, smutne...
OdpowiedzUsuńLeonZabookowiec.blogspot.com
Książka, na którą zdecydowanie nie mam ochoty...
OdpowiedzUsuńLubię tego typu książki (Iś<3), ale tej raczej nie przeczytam.
OdpowiedzUsuńhttp://modoemi.blogspot.com/
Okładka tej książki bardzo mi się podoba, ale jeśli nie kryje się za nią ciekawa treść, to lekturę raczej sobie odpuszczę. Tym bardziej, że dałaś tej książce tak niską ocenę.../Klaudia
OdpowiedzUsuńSzkoda, że była taka słaba. Rozumiem Twoje rozczarowanie...
OdpowiedzUsuńRaczej się na nią nie skuszę.
OdpowiedzUsuńNajgorsze jest poczucie zmarnowania czasu na książkę :\
OdpowiedzUsuńNa razie się nie skuszę :D
OdpowiedzUsuńJakoś nie przemawia do mnie w ogóle :P
Buziaki
http://coraciemnosci.blogspot.com/
Będę omijać w takim razie bardzo szerokim łukiem! :)
OdpowiedzUsuńRaczej nie poświęcę czasu na tę książkę, skoro wypadła tak słabo ;)
OdpowiedzUsuń