sobota, 6 kwietnia 2013

Recenzja #5 "Pocałunek nocy"


















Tytuł: Pocałunek nocy
Autor: Sherrylin Kenyon
Wydawca: MAG
Streszczenie: Archon podarował ukochanej Apollymi Atlandydę, by ta mogła ją zaludnić. Bogini była jednak bezpłodna, dlatego bogowie stworzyli rasę Atlantydów. Byli pokojowym ludem, lecz mimo to weszli w konflikt z Grekami. Apollo stworzył rasę Apollitów, którą Zeus przegnał z Grecji. Atlantydzi przyjęli ich do siebie. Apollo miał przez swoje dzieci dotrzeć na tron Atlantydy. W każdym pokoleniu odwiedzał królową i płodził z nią dzieci mając nadzieję, że to ten doprowadzi go na szczyt.
Apollymi zaszła w ciążę, lecz przepowiednia mówiła, że jej syn przyniesie wszystkim śmierć. Archon rozkazał jej zabić dziecko, lecz ona odmówiła. Archon uwięził ją. Gdy urodziła syna zabito go, lecz Apollo podmienił dzieci i uratował swojego syna. Bóg nigdy nie wrócił do niej ponownie. Gdy królowa dowiedziała się, że Apollo ma dziecko z inną rozkazała zabić jego kochankę. Apollo w rozpaczy przeklnął całą swoją rasę. Mieli oni dożywać wieku 27 lat i pożywiać się krwią. Tym sposobem przeklnął również swojego syna i skazał siebie na śmierć, podczas śmierci ostatniego człowieka z rodu jego potomka. Teraz żyje tylko jedno apollickie dziecko z krwią boga.
Cassandra wie, że za osiem miesięcy umrze, bo kończy 27 lat. Pewnego wieczoru do klubu przychodzą Daimony - Apollici, którzy by uniknąć śmierci żywią się duszami ludzkimi. Zauważają Cassandrę. Mit mówi, że z jej śmiercią zostanie zdjęta klątwa z Apollitów. Dziewczyna zostaje zaatakowana, lecz ratuje ją Mroczny Łowca. Dziewczyna nie umi pozbyć się go ze swoich myśli, co jest dość dziwne, ponieważ jest on przeklęty i żaden człowiek, z wyjątkiem tych, co mają w sobie jego krew, go natychmiast zapomina. W snach spędzają ze sobą czas (dosyć produktywnie, biorąc pod uwagę, że Cassandra zachodzi w ciążę). Wszystko to było ukartowane przez bogów. Lecz mimo ukrycia się przed Daimonami nie jest bezpieczna ani dziewczyna, ani jej syn. Daimony nadal mają ich na celowniku. Oprócz tego, Cassandrze powoli kończy się czas.
Moje odczucia: Cóż... Zacznijmy od tego, że jest dużo dokładnie zilustrowanych scen łóżkowych. Pewnie  nastolatkom z burzą hormonów to pasuje, ale mi (choć też jestem nastolatką) przeszkadzały te opisy... Historia jako taka zła nie była, nie powiem, że mnie nie zaciekawiła, ale... Mam mieszane uczucia do tej książki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Każdy komentarz to motywacja. Słowa nie zawsze chcą płynąć tak, jakbym sobie tego życzyła, ale blokadę łatwiej przełamać wiedząc, że ktoś po drugiej stronie ekranu przeczyta tych kilka zdań.

Staram się odwiedzać blogi komentujących, jednak wybaczcie, jeśli zdarzy mi się nie zajrzeć do Was. Będę nadrabiać moje zaległości - nie krępujcie się zatem linkować do siebie :)