Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Gombrowicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Witold Gombrowicz. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 września 2016

Pupa, gęba, łydka, czyli o "Ferdydurke" słów kilka (Nie taka lektura zła)

źródło; kwejk.pl
Gdzieś pomiędzy siąkaniem a popijaniem gorącej herbaty nad "Mistrzem i Małgorzatą" przyszło mi do głowy, że może wartałoby napisać coś o ostatniej mojej lekturze. 

"Ferdydurke". Po jej przeczytaniu pupa, gęba czy łydka już nigdy nie będą dla was normalnymi słowami. Dla mnie ta powieść zasługuje na miano dziwnej - co nie powinno być zaskoczeniem, jako że powstała jako powieść awangardowa. Jeśli podchodzi się do tej książki ze świadomością, że rzeczywistość w niej przedstawiona może być zaskakująca i odrealniona, to można nawet czerpać swoistą przyjemność z przewracanych stron. 
źródło: w.bibliotece.pl

Nie jest łatwo pisać o tej powieści, natomiast, mimo wszystko, dość łatwo się ją czytało. Jednak jeśli ktoś chciałby rozumieć tę powieść w trakcie czytania, polecałabym przeczytać wcześniej jakieś opracowanko, które pomoże rozszyfrować słowa Gombrowicza.  

Jest to książka inna niż wszystkie, jakie kiedykolwiek przeczytałam. Mimo pozornego chaosu i trudności w zinterpretowaniu jej ma głębszy sens, o którym się rozwodzić nie będę, bo zapewne na lekcji o nim usłyszycie, a nie chcę psuć ewentualnej niespodzianki. Nie zaliczyłabym tej powieści do grona moich ulubionych, ale jeśli chodzi o same lektury, to z pewnością nie jest ona najgorsza.