Tytuł: Bunt
Oryginalny tytuł: Defiance
Seria: Inne Anioły
Autor: Lili st. Crow
Wydawnictwo: Amber
Moja ocena: 4.5/10
Nikt już nie będzie mówił Dru, co ma robić.
Szesnastoletnia łowczyni demonów zawsze była posłuszna. Słuchała ojca, z którym wędrowała z miasta do miasta,polując na przenikające do współczesnego świata potwory – i zginął z jej ręki. Słuchała Zakonu – i dostała tylko kłamstwa.Słuchała swojego mentora, który szkoli ją do walki z wampirami – i straciła jedynego przyjaciela (a może więcej
niż przyjaciela), jakiego miała.
Dru nie chce już być posłuszna. Sama uwolni porwanego ukochanego i sprowadzi go do miejsca, które stało się ich domem – najstarszej i najlepszej szkoły dla łowców wampirów. I zmierzy się z władcą nieumarłych na własnych warunkach – czy to się podoba Zakonowi, czy nie …
W związku z wydarzeniami, które miały miejsce w poprzedniej części, Dru staje na czele Zakonu. Jest chroniona dzień i noc, bez wyjątku. Mimo, że chce wyruszyć na poszukiwanie Gravesa, musi przebywać w scholi i trenować. Ponieważ Zakon wydaje się nic nie robić w sprawie porwania jej przyjaciela, sama rozpoczyna mini - śledztwo. Z pomocą jednego z mieszkańców scholi dowiaduje się szokujących informacji oraz poznaje miejsce przetrzymywania Gravesa. Pod wpływem impulsu wyrusza na ratunek. Jednak niedługo potem okazuje się, że ci, którym zaufała, nie do końca na to zasłużyli...
Dru Anderson - córka łowcy demonów. Według tego, jak sama siebie postrzega, nie jest zbyt atrakcyjna, ale za to nadrabia umiejętnościami, które nadal szlifuje. Niestety, jest to dosyć subiektywna opinia, gdyż nie mamy szansy poznać dziewczyny widzianej oczami innego bohatera, chociażby Gravesa. Chcąc, nie chcąc, muszę przyznać, że jest odważna, lojalna, ale żeby nie było zbyt pozytywnie, można wytknąć jej też niezbyt pozytywne cechy. Mimo, że stara się jak może, nadal jest zbyt ufna. Do tego, jak można się domyśleć, nie grzeszy inteligencją. Niestety, ale taka jest prawda... No, ale czego można się spodziewać po tej książce? Ale... O tym później. Denerwują mnie jej wypowiedzi w 90%. Straszliwie mnie irytuje jej postać. Dziwiło mnie to, jak długo zwlekała z wyruszeniem z odsieczą dla Gravesa. Sama na własną rękę właściwie nic nie zrobiła, czekała, aż wszystkie informacje dostanie na tacy. Jeśli by jej zależało, to biorąc pod uwagę jej możliwości, mogła zrobić coś samodzielnie...
Jedno muszę przyznać książce - nie była przewidywalna. Jednak nie jest to komplement tym razem. Dlaczego? Wersja wydarzeń, która pojawiła się w mojej głowie zanim skończyłam lekturę była (według mnie) znacznie ciekawsza. Jakoś dotarłam do końca. Mimo wolnej akcji przez większość książki, cały czas miałam nadzieję, że na następnej stronie będzie coś ciekawego. Nie chciałam, by te dwa dni były zmarnowane... Niestety... W całej lekturze było może 20 stron (wersja optymistyczna - nie będę aż tak tej pozycji poniżać), w których coś się zaczęło dziać i dało się wyobrazić, co się dzieje. Nie wiem, czy to mój brak wystarczającego skupienia, czy może błędy w... książce, jakby nie było, ale miałam czasem problem z wyobrażeniem sobie scenerii, rzadziej całej sytuacji. Jeśli jednak to przeze mnie - zwracam honor, widać przysnęło mi się...
W całości zabrakło mi dynamiczności. Treść sama w sobie też nie powala, ale gdyby do tego włożyć trochę więcej ruchu a mniej użalania się "bo zły pan zabrał mi kolegę", to ocena powędrowałaby co najmniej o jedno oczko w górę... Niestety, miałam nadzieję, że będę mogła polecić, ale hmm... no cóż, nie zachęcam gorąco...
Chciałabym przy okazji powiedzieć, że jeśli osiągnę liczbę 30 obserwatorów i pod chociaż niektórymi postami znajdę komentarz - może jakiś konkursik zawita na mojego bloga?
piątek, 26 kwietnia 2013
czwartek, 25 kwietnia 2013
Recenzja #10 "Skrzydła Laurel"
Tytuł: Skrzydła Laurel
Oryginalny tytuł: Wings
Autor: Aprilynne Pike
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 256
Moja ocena: 8/10
Laurel nie jest typową nastolatką. Ale niezwykła historia dzieciństwa i oryginalne nawyki żywieniowe to nic w porównaniu z tym, co zacznie się dziać w jej życiu, kiedy na jej plecach pojawi się mały punkcik. Magiczny świat, znany tylko z legend i baśni, splecie się ze światem ludzkim, w którym żyje Laurel. Dziewczyna doświadczy uczuć, jakich dotąd nie znała, przeżyje przygody, o których nawet nie śniła i dowie się rzeczy, które przyprawią ją o zawrót głowy. Co wybierze Laurel? Świat wróżek z magicznym chłopakiem o szmaragdowych oczach czy ludzki, poukładany świat i zawsze pomocnego Dawida?
Laurel żyła prawie jak typowa nastolatka. Jedynym, co ją wyróżniało, to fakt, że nigdy wcześniej nie była w szkole. Zawsze uczyła się w domu, jednak teraz wszystko się zmieniło. Po przeprowadzce zaczyna chodzić do normalnej szkoły jak reszta jej rówieśników. Od razu poznaje Dawida - przystojnego chłopaka, maniaka biologii. Niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego na plecach dziewczyny wyrasta kwiat. Laurel nie wie, co się dzieje, dlatego zwraca się do najbardziej zaufanej osoby - Dawida. Razem odkrywają, że dziewczyna nie jest człowiekiem. Odkrycia, jakich razem dokonują tylko potwierdzają słowa Tamaniego - wróża poznanego przypadkiem. Szybko okazuje się, że nic, co działo się w życiu Laurel nie odbyło się bez powodu. Razem z Dawidem i Tamanim dziewczyna wpada w konflikt z trollami. Czy się z niego wyplączą i którego z chłopaków Laurel wybierze - to musicie sprawdzić sami.
Laurel jest niestety schematyczną dziewczyną, nieco bezradna, urocza, z jakąś nadprzyrodzoną mocą. Jednak mimo to polubiłam ją. Wydaje mi się, że do niej nie da się nie pałać przyjaźnią. U niej ta bezradność w niektórych sytuacjach jakby... sprawiała, że coraz bardziej ją lubiłam.
Dawid jest chłopakiem, którego, szczerze mówiąc, chciałabym poznać. Oczywiście, mam na myśli cechy u chłopaka, z którym mogłabym się dogadać. Nie wiem, czy mam rację, ale zaryzykuję stwierdzenie, że nie będzie wielu takich, którzy przyjęliby do wiadomości, że ich najlepsza przyjaciółka zmienia się w roślinę, było dla nich dostępnych dzień i noc (bez denerwowania się, gdy owa dziewczyna obudzi telefonem o wschodzie słońca), wyruszyło na (prawie) pewną śmierć i nie miało jej tego za złe. Cóż, taki właśnie jest Dawid. Jak można się domyślić, pragnie on czegoś więcej, niż przyjaźni Laurel, jednak nie okazuje tego jakoś... nie wiem jak to ująć... W każdym bądź razie, stara się nie przygniatać dziewczyny swoimi uczuciami, daje jej wolną rękę, nie wymusza na niej natychmiastowej odpowiedzi. Po prostu zawsze jest, gdy ona go potrzebuje. Hmm... Czyli praktycznie cały czas.
Tamani jest wróżem. To on wprowadza Laurel do swojego (i jej) świata. Momentami można wyczuć nutkę arogancji w jego zachowaniu i jest bardzo pewny siebie. Stety, niestety, dochodzi do nieuniknionego - powstaje trójkącik miłosny. Szczerze mówiąc, nie dziwię się. Tam jest obowiązkowy, czuły, odważny. No, same dobre cechy :D.
Autorka miała dość oryginalny pomysł na książkę, jednak uległa mocy schematu. Problemy miłosne między nastolatkami oraz postawa dziewczyny mnie trochę zniesmaczyły, że tak powiem. Zaczynam być po prostu znudzona jednym i tym samym w książkach... To jest element, który obniżył nieco ocenę. Autorce natomiast wyszły świetnie niektóre momenty, jak np jazda we trójkę (o zgrozo) samochodem. Jak można się domyśleć, obaj chłopcy dyskretnie próbują nawiązać bliższy kontakt z Laurel niż przeciwnik. Gdy wyobrażałam sobie niektóre sceny.. hmm.. muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobały.
Książka nie jest zbyt wymagająca, miło się ją czyta, dzięki łatwemu językowi. Polecam tym, którzy lubią lekkie książki, bądź szukają odpoczynku od cięższych pozycji.
Oryginalny tytuł: Wings
Autor: Aprilynne Pike
Wydawnictwo: Dolnośląskie
Ilość stron: 256
Moja ocena: 8/10
Laurel nie jest typową nastolatką. Ale niezwykła historia dzieciństwa i oryginalne nawyki żywieniowe to nic w porównaniu z tym, co zacznie się dziać w jej życiu, kiedy na jej plecach pojawi się mały punkcik. Magiczny świat, znany tylko z legend i baśni, splecie się ze światem ludzkim, w którym żyje Laurel. Dziewczyna doświadczy uczuć, jakich dotąd nie znała, przeżyje przygody, o których nawet nie śniła i dowie się rzeczy, które przyprawią ją o zawrót głowy. Co wybierze Laurel? Świat wróżek z magicznym chłopakiem o szmaragdowych oczach czy ludzki, poukładany świat i zawsze pomocnego Dawida?
Laurel żyła prawie jak typowa nastolatka. Jedynym, co ją wyróżniało, to fakt, że nigdy wcześniej nie była w szkole. Zawsze uczyła się w domu, jednak teraz wszystko się zmieniło. Po przeprowadzce zaczyna chodzić do normalnej szkoły jak reszta jej rówieśników. Od razu poznaje Dawida - przystojnego chłopaka, maniaka biologii. Niedługo po rozpoczęciu roku szkolnego na plecach dziewczyny wyrasta kwiat. Laurel nie wie, co się dzieje, dlatego zwraca się do najbardziej zaufanej osoby - Dawida. Razem odkrywają, że dziewczyna nie jest człowiekiem. Odkrycia, jakich razem dokonują tylko potwierdzają słowa Tamaniego - wróża poznanego przypadkiem. Szybko okazuje się, że nic, co działo się w życiu Laurel nie odbyło się bez powodu. Razem z Dawidem i Tamanim dziewczyna wpada w konflikt z trollami. Czy się z niego wyplączą i którego z chłopaków Laurel wybierze - to musicie sprawdzić sami.
Laurel jest niestety schematyczną dziewczyną, nieco bezradna, urocza, z jakąś nadprzyrodzoną mocą. Jednak mimo to polubiłam ją. Wydaje mi się, że do niej nie da się nie pałać przyjaźnią. U niej ta bezradność w niektórych sytuacjach jakby... sprawiała, że coraz bardziej ją lubiłam.
Dawid jest chłopakiem, którego, szczerze mówiąc, chciałabym poznać. Oczywiście, mam na myśli cechy u chłopaka, z którym mogłabym się dogadać. Nie wiem, czy mam rację, ale zaryzykuję stwierdzenie, że nie będzie wielu takich, którzy przyjęliby do wiadomości, że ich najlepsza przyjaciółka zmienia się w roślinę, było dla nich dostępnych dzień i noc (bez denerwowania się, gdy owa dziewczyna obudzi telefonem o wschodzie słońca), wyruszyło na (prawie) pewną śmierć i nie miało jej tego za złe. Cóż, taki właśnie jest Dawid. Jak można się domyślić, pragnie on czegoś więcej, niż przyjaźni Laurel, jednak nie okazuje tego jakoś... nie wiem jak to ująć... W każdym bądź razie, stara się nie przygniatać dziewczyny swoimi uczuciami, daje jej wolną rękę, nie wymusza na niej natychmiastowej odpowiedzi. Po prostu zawsze jest, gdy ona go potrzebuje. Hmm... Czyli praktycznie cały czas.
Tamani jest wróżem. To on wprowadza Laurel do swojego (i jej) świata. Momentami można wyczuć nutkę arogancji w jego zachowaniu i jest bardzo pewny siebie. Stety, niestety, dochodzi do nieuniknionego - powstaje trójkącik miłosny. Szczerze mówiąc, nie dziwię się. Tam jest obowiązkowy, czuły, odważny. No, same dobre cechy :D.
Autorka miała dość oryginalny pomysł na książkę, jednak uległa mocy schematu. Problemy miłosne między nastolatkami oraz postawa dziewczyny mnie trochę zniesmaczyły, że tak powiem. Zaczynam być po prostu znudzona jednym i tym samym w książkach... To jest element, który obniżył nieco ocenę. Autorce natomiast wyszły świetnie niektóre momenty, jak np jazda we trójkę (o zgrozo) samochodem. Jak można się domyśleć, obaj chłopcy dyskretnie próbują nawiązać bliższy kontakt z Laurel niż przeciwnik. Gdy wyobrażałam sobie niektóre sceny.. hmm.. muszę powiedzieć, że bardzo mi się podobały.
Książka nie jest zbyt wymagająca, miło się ją czyta, dzięki łatwemu językowi. Polecam tym, którzy lubią lekkie książki, bądź szukają odpoczynku od cięższych pozycji.
Nowa książka "Córka żelaznego smoka" już na mojej półce!
Kochani, muszę się Wam pochwalić - wygrałam konkurs na blogu Ponieważ z książką jest mi do twarzy! Cieszę się z tego niezmiernie, a moją radość wspomógł fakt, że właśnie dotarła nagroda - książka "Córka żelaznego smoka. Smoki Babel". Na pewno niedługo możecie spodziewać się jej recenzji.
Córka żelaznego smoka „W dniu, gdy dzieci spotkały się, by uknuć śmierć nadzorcy, w głowie dziewczynki-podmieńca zrodziła się decyzja, by ukraść smoka i uciec. Wtedy jednak jeszcze o tym nie wiedziała”. Tymi słowy Michael Swanwick wprowadza nas w niezwykłą krainę najmroczniejszej fantasy, erotycznych snów i przemysłowych czarów – równając się skoncentrowaną siłą i unikatowością wizji ze swoim nagrodzonym Nebulą arcydziełem ""Stacje przypływu"". Jane jest ludzkim podrzutkiem dojrzewającym w świecie pełnym przemocy i potworów. Maltretowana i dręczona, trudzi się obok trolli, krasnoludów, zmienników i fejów w ciemnych, styksowych czeluściach fabryki parowych smoków. Pomaga budować gigantyczne, czarne, żelazne maszyny, za pomocą których elfi władcy świata prowadzą wojny. Mała Jane perspektywy ma ponure, a przyszłość wydaje się pozbawiona nadziei – póki zimny, choć kuszący wewnętrzny głos nie naszepcze jej o górskich jeziorach, jesiennych gwiazdach… i wolności. Głos prowadzi ją do smoka ze złomowiska – starego, zepsutego, utrzymywanego przy życiu przez nienawiść i ciągle niezaspokojoną żądzę krwi. Obiecuje Jane, że pomoże jej uciec, jeśli ona w zamian pomoże mu odzyskać możliwość latania. Lecz za bramami fabryki czają się niewypowiedziane cuda i okropności – prawdziwe imię jest tam bronią, a erotyczne pokusy tylko czekają, by zdeprawować młodą dziewczynę zahartowaną przez okrutne życiowe niesprawiedliwości. Bystry umysł, upodobanie i talent do kradzieży pomagają Jane się utrzymać podczas osobliwej i mozolnej podróży, od niewolnicy do studentki, od alchemiczki po mścicielkę – a jednocześnie narkotyki i sny przenoszą ją na krótkie wycieczki w skradzioną rzeczywistość. Przez cały ten czas, w cieniach czyha smok – wypełnia jej głowę brutalnymi wizjami, wciąga w siatkę nieodgadnionych spisków i niewidzialnych sił. Na koniec, owładnięty przez niego podrzutek stawi czoło siłom, które od zawsze rządzą jej światem.
Smoki Babel „Ostatnio nie czytam zbyt wiele fantasy, ale wróciłbym do niej w jedną babelową minutę, gdyby tylko pojawiało się więcej takich książek, jak ta: eleganckich, erudycyjnych, przewrotnie zabawnych, pełnych wyrachowania, współczucia, dynamiki, zdolnych przebić się przez wyświechtane konwencje i sentymentalizm, stanowiących cios przywracający gatunkowi jego pierwotną moc”. - Locus Swanwick gładko łączy zaawansowaną technologię z magią, przedstawiając nam szeroki wachlarz wspaniałych konceptów, fascynujących dygresji i pełnych wigoru bohaterów. Język jego prozy bez wysiłku przeskakuje pomiędzy elfim wyrafinowaniem a złodziejskim slangiem, tworząc oszałamiający literacki gulasz. To nowoczesna fantasy u szczytu formy, która powinna bardzo spodobać się fanom 'Chłopaków Anansiego' Neila Gaimana oraz China Miéville’a.
Subskrybuj:
Posty (Atom)