niedziela, 18 maja 2014

Tam tararam ta ta... Konkurs! - Przypomnienie!

Ten konkurs zapowiadany od dawien dawna, rocznicowy, choć rocznica miesiąc temu minęła i chyba nikt o tym nie wiedział, włącznie ze mną - w ten, khe khe, ważny dzień zupełnie wyleciało mi z głowy...
Co więc mam dla Was?
 "ŻARNA NIEBIOS" autorstwa MAI LIDII KOSSAKOWSKIEJ 
oraz...
"CIEŃ I KOŚĆ" pióra LEIGH BARDUGO
Regulamin: 
1. Sponsorami nagród jest wydawnictwo Fabryka Słów oraz Papierowy Księżyc
2. Konkurs trwa od 30.04.2014 do 30.06.2014
3. Nagrodę wysyłam jedynie na terenie Polski
4. Aby się zgłosić należy dodać komentarz pod tym postem oraz udostępnić baner na blogu/facebooku (można pominąć, gdy nie ma się nic z wymienionych)
5. Pytanie konkursowe: PODAJ ULUBIONE CYTATY [max. 3]
6.Szablon zgłoszenia:
-Nick:
-E-mail:
-Odpowiedź:
-Wybieram:
7. Zwycięzcy zostaną wybrani przeze mnie. Jeśli będzie dużo zgłoszeń wylosuję kolejnego, który otrzyma niespodziankę.
8. Na adres korespondencyjny zwycięzcy czekam tydzień, po tym czasie wybrany/wylosowany zostanie kolejny zwycięzca.
9. Zwycięzcy nie zostaną poinformowani mailowo o wygranej
10. W razie wątpliwości proszę pisać na withabook.blog@gmail.com


Nie wymagam lubienia FP ani obserwowania bloga, aczkolwiek warto to zrobić, by nie ominąć wyników.

Baner:

 Powodzenia więc życzę! Mam nadzieję, że nagrody się podobają i będzie wielu chętnych :)

piątek, 16 maja 2014

Recenzja #108 "Nieskończoność"

Tytuł: Nieskończoność 
Oryginalny tytuł: Everlasting
Seria: Poza czasem
Autor: H.J. Rahlens 
Wydawnictwo: Egmont
Ilość stron: 455
Wysokość: 3.5 cm

  Wiele dobrego naczytałam się o tej książce. Myślałam jednak, że opinie o niej są nieco przesadzone, że mi się aż tak bardzo nie spodoba... Podczas czytania spotkała mnie jednak przyjemna niespodzianka!

  Jest rok 2264. Mroczna Zima już minęła. Średnia długość życia to sto pięćdziesiąt lat. Większość prac wykonują roboty. Ludzie posługują się mózgołączem, które pozwala im na zapisywanie wspomnień w globalnej bazie danych. Zaimek osobowy „ja” wyszedł z użycia. W tym stechnokratyzowanym społeczeństwie miłość jest czymś niepożądanym. Finn Nordstrom, dwudziestosześcioletni historyk i tłumacz martwego języka niemieckiego zostaje poproszony o zbadanie tajemniczego znaleziska – dziennika dziewczyny z XXI wieku. Tymczasem w innej czasoprzestrzeni Eliana odwiedza ulubioną berlińską księgarnię. Spotka w niej przystojnego mężczyznę, który nie wie… do czego służy guma do żucia. -lubimyczytac.pl

  Książek o podróżach w czasie jest już mnóstwo - przyszła moda na wampiry, odeszła, robiąc miejsce dla tej właśnie tematyki. Coraz trudniej jest wymyślić coś oryginalnego. A jednak się udało!

  Styl autorki ma coś takiego w sobie, co sprawia, że książkę czyta się z ogromną przyjemnością, gładko, można się nią delektować. Opisy nie nużą, czytanie to czysta przyjemność w tym przypadku.

 Spodobała mi się bardzo jedna scena, gdy główny bohater uczył się pisać. Z jakiegoś powodu wydała mi się niezwykle piękna i na swój sposób intymna. Nie wiem, jak udało się autorce tego dokonać, ale szczerze podziwiam!
  Nie tylko wyżej wspomniana scena zasługuje na uwagę. Coś jest w języku autorki co sprawia, że nawet najprostsza rzecz stawała się interesująca!
Praktycznie przez cały czas miałam wrażenie jakby to była jakaś nowoczesna baśń - tylko że w baśniach język jest prosty, czasem nieco tylko stylizowany, a ten tu zupełnie takowego nie przypominał. Naprawdę nie mam pojęcia, co wywołało to złudzenie, ale przyznam, że bardzo mi się to spodobało.  

  Świat przedstawiony został bardzo ciekawie - mózgołącze, roboty, specyficzny sposób mówienia, wszystko to było dość oryginalne. Choć... Przyuważyłam z początku kilka razy użycie czasownika w pierwszej osobie liczby pojedynczej w sytuacjach, gdzie nic by tego nie usprawiedliwiało...

  Książka rozsiewa wokół urok, bardzo pozytywnie mnie nastroiła. Prosta w odbiorze a mimo to nie zaliczyłabym jej do powieści typu "przeczytaj - zapomnij". Na pewno zostanie w mojej pamięci na długo. 10/10
__________________________________________________ 
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:





piątek, 9 maja 2014

Recenzja #107 "Dziewczyna, którą kochały pioruny"

Tytuł: Dziewczyna, którą kochały pioruny 
Oryginalny tytuł: Struck
Seria: -
Autor: Jennifer Bosworth 
Wydawnictwo: Amber
Ilość stron: 320
Wysokość: 2 cm

  Mia Price to dziewczyna, którą kochają pioruny. Los Angeles jest jednym z niewielu miejsc, gdzie czuje się bezpieczna. Do czasu gdy trzęsienie ziemi niszczy miasto. Wokół panuje chaos. Plaże zmieniają się w gigantyczne wioski namiotów. Śródmieście jest rumowiskiem. Nocami w opuszczonych budynkach odbywają się dzikie imprezy. Ich uczestników przyciąga w ruiny moc, której nie potrafią się oprzeć. Dwie walczące ze sobą sekty gromadzą coraz więcej wyznawców. I obie widzą w Mii klucz do wypełnienia dwóch apokaliptycznych proroctw… Tajemniczy Jeremy obiecuje ją chronić, lecz czy jest tym, za kogo się podaje? Mia nie jest tego pewna. Wie tylko, że jego dotyk jest bardziej elektryzujący niż uderzenie pioruna…
- lubimyczytac.pl

  Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się w oczy, był język autorki. Już od początku miałam wrażenie, że książka napisana jest w sposób bardzo lekki, może wręcz zbyt lekki. Wraz z upływem stron wrażenie to zaczęło zanikać, by chwilę później znów wrócić. Nie wiem, co było główną tego przyczyną, ale nie język nie przypadł mi zbytnio do gustu...

  Mia, Jeremy, Tropiciele i Wyznawcy... To są główni bohaterowie i sekty występujące w książce. Skoro główni, to chyba powinniśmy wiedzieć coś na ich temat, prawda? Widać niekoniecznie - o głównych bohaterach mogłabym jeszcze coś powiedzieć: Mia jest nieco naiwną dziewczyną, dość odważną, ale bez przesady. Kocha pioruny tak samo, jak te kochają ją. Sceptycznie podchodzi do nauk Proroka jak i nie spogląda przychylnym okiem na sektę Tropicieli. Przede wszystkim troszczy się o swoją rodzinę. Jeremy... O nim mogę powiedzieć trochę mniej. Momentami miałam wrażenie, że z niego są takie ciepłe kluchy. Troszczy się głównie o Mię, broni jej przed sektami. Jest bardzo tajemniczy. Tyle. A o sektach? Tu nie napiszę nic. Powód jest prosty: wszystko (czyli niewiele) okazałoby się spojlerem. Szkoda, że poświęcono im tak mało uwagi... 

  Niewątpliwym plusem była akcja, a przynajmniej jeden jej aspekt: napięcie. Zdecydowanie nie generowały go wszechobecne pioruny czy burze. Autorce udało się kilka razy podnieść mi nieco adrenalinę, choć też nie było to coś fenomenalnego. Sama akcja również nie jest zła, szybko wciąga, jest nawet interesująca. Niemniej uważam, że można było zrobić z tej książki coś świetnego, a nie "nawet nawet", jak też to niestety wyszło. 

  Książka jest dość przeciętną młodzieżówką. Dobrze, że znalazłam ją na przecenie, bo żałowałabym pewnie jej kupna - w końcu kosztuje prawie 38 złotych (naprawdę, nie wiem za co...). Czytacie na własną odpowiedzialność, ja nie zachęcam ani nie zniechęcam. Moja ocena: 5/10

 __________________________________________________ 
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:















__________________________________________________

Co powiecie na "Krzesanego" Wojciecha Kilara? :)