Ten konkurs zapowiadany od dawien dawna, rocznicowy, choć
rocznica miesiąc temu minęła i chyba nikt o tym nie wiedział, włącznie ze mną -
w ten, khe khe, ważny dzień zupełnie wyleciało mi z głowy...
Co więc mam dla Was?
"ŻARNA NIEBIOS"
autorstwa MAI LIDII KOSSAKOWSKIEJ oraz... "CIEŃ I KOŚĆ" pióra LEIGH BARDUGO
Regulamin:
1. Sponsorami nagród jest
wydawnictwo Fabryka Słów oraz Papierowy Księżyc
2. Konkurs trwa od 30.04.2014 do
30.06.2014
3. Nagrodę wysyłam jedynie na
terenie Polski
4. Aby się zgłosić należy dodać
komentarz pod tym postem oraz udostępnić baner na blogu/facebooku (można
pominąć, gdy nie ma się nic z wymienionych)
Wiele dobrego naczytałam
się o tej książce. Myślałam jednak, że opinie o niej są nieco przesadzone, że
mi się aż tak bardzo nie spodoba... Podczas czytania spotkała mnie jednak
przyjemna niespodzianka!
Jest rok 2264. Mroczna Zima już minęła. Średnia długość życia to sto
pięćdziesiąt lat. Większość prac wykonują roboty. Ludzie posługują się
mózgołączem, które pozwala im na zapisywanie wspomnień w globalnej bazie
danych. Zaimek osobowy „ja” wyszedł z użycia. W tym stechnokratyzowanym
społeczeństwie miłość jest czymś niepożądanym. Finn Nordstrom,
dwudziestosześcioletni historyk i tłumacz martwego języka niemieckiego zostaje
poproszony o zbadanie tajemniczego znaleziska – dziennika dziewczyny z XXI
wieku. Tymczasem w innej czasoprzestrzeni Eliana odwiedza ulubioną berlińską
księgarnię. Spotka w niej przystojnego mężczyznę, który nie wie… do czego służy
guma do żucia. -lubimyczytac.pl
Książek o
podróżach w czasie jest już mnóstwo - przyszła moda na wampiry, odeszła, robiąc
miejsce dla tej właśnie tematyki. Coraz trudniej jest wymyślić coś
oryginalnego. A jednak się udało!
Styl
autorki ma coś takiego w sobie, co sprawia, że książkę czyta się z ogromną
przyjemnością, gładko, można się nią delektować. Opisy nie
nużą, czytanie to czysta przyjemność w tym przypadku.
Spodobała
mi się bardzo jedna scena, gdy główny bohater uczył się pisać. Z jakiegoś
powodu wydała mi się niezwykle piękna i na swój sposób intymna. Nie wiem, jak
udało się autorce tego dokonać, ale szczerze podziwiam!
Nie tylko wyżej wspomniana
scena zasługuje na uwagę. Coś jest w języku autorki co sprawia, że nawet
najprostsza rzecz stawała się interesująca!
Praktycznie przez cały czas miałam
wrażenie jakby to była jakaś nowoczesna baśń - tylko że w baśniach język jest prosty,
czasem nieco tylko stylizowany, a ten tu zupełnie takowego nie przypominał.
Naprawdę nie mam pojęcia, co wywołało to złudzenie, ale przyznam, że bardzo mi
się to spodobało.
Świat przedstawiony został
bardzo ciekawie - mózgołącze, roboty, specyficzny sposób mówienia, wszystko to
było dość oryginalne. Choć... Przyuważyłam z początku kilka razy użycie
czasownika w pierwszej osobie liczby pojedynczej w sytuacjach, gdzie nic by
tego nie usprawiedliwiało...
Książka rozsiewa wokół
urok, bardzo pozytywnie mnie nastroiła. Prosta w odbiorze a mimo to nie
zaliczyłabym jej do powieści typu "przeczytaj - zapomnij". Na pewno
zostanie w mojej pamięci na długo. 10/10
Mia Price to dziewczyna, którą kochają pioruny. Los Angeles jest jednym
z niewielu miejsc, gdzie czuje się bezpieczna. Do czasu gdy trzęsienie ziemi
niszczy miasto. Wokół panuje chaos. Plaże zmieniają się w gigantyczne wioski
namiotów. Śródmieście jest rumowiskiem. Nocami w opuszczonych budynkach
odbywają się dzikie imprezy. Ich uczestników przyciąga w ruiny moc, której nie
potrafią się oprzeć. Dwie walczące ze sobą sekty gromadzą coraz więcej
wyznawców. I obie widzą w Mii klucz do wypełnienia dwóch apokaliptycznych
proroctw… Tajemniczy Jeremy obiecuje ją chronić, lecz czy jest tym, za kogo się
podaje? Mia nie jest tego pewna. Wie tylko, że jego dotyk jest bardziej
elektryzujący niż uderzenie pioruna…
- lubimyczytac.pl
Pierwszą rzeczą, która rzuciła mi się
w oczy, był język autorki. Już od początku miałam wrażenie, że książka napisana
jest w sposób bardzo lekki, może wręcz zbyt lekki. Wraz z upływem stron
wrażenie to zaczęło zanikać, by chwilę później znów wrócić. Nie wiem, co było
główną tego przyczyną, ale nie język nie przypadł mi zbytnio do gustu...
Mia, Jeremy, Tropiciele i
Wyznawcy... To są główni bohaterowie i sekty występujące w książce. Skoro
główni, to chyba powinniśmy wiedzieć coś na ich temat, prawda? Widać
niekoniecznie - o głównych bohaterach mogłabym jeszcze coś powiedzieć: Mia jest
nieco naiwną dziewczyną, dość odważną, ale bez przesady. Kocha pioruny tak
samo, jak te kochają ją. Sceptycznie podchodzi do nauk Proroka jak i nie
spogląda przychylnym okiem na sektę Tropicieli. Przede wszystkim troszczy się o
swoją rodzinę. Jeremy... O nim mogę powiedzieć trochę mniej. Momentami miałam
wrażenie, że z niego są takie ciepłe kluchy. Troszczy się głównie o Mię, broni
jej przed sektami. Jest bardzo tajemniczy. Tyle. A o sektach? Tu nie napiszę nic.
Powód jest prosty: wszystko (czyli niewiele) okazałoby się spojlerem. Szkoda,
że poświęcono im tak mało uwagi...
Niewątpliwym plusem była akcja, a
przynajmniej jeden jej aspekt: napięcie. Zdecydowanie nie generowały go
wszechobecne pioruny czy burze. Autorce udało się kilka razy podnieść mi nieco
adrenalinę, choć też nie było to coś fenomenalnego. Sama akcja również nie jest
zła, szybko wciąga, jest nawet interesująca. Niemniej uważam, że można było
zrobić z tej książki coś świetnego, a nie "nawet nawet", jak też to
niestety wyszło.
Książka jest dość przeciętną młodzieżówką. Dobrze, że
znalazłam ją na przecenie, bo żałowałabym pewnie jej kupna - w końcu kosztuje
prawie 38 złotych (naprawdę, nie wiem za co...). Czytacie na własną
odpowiedzialność, ja nie zachęcam ani nie zniechęcam. Moja ocena: 5/10